piątek, 19 lutego 2016

Rozdział 1

Me against the word !! 
O nie znowu poniedziałek. Znowu muszę wstać, iść na pociąg i zdać całą masę kartkówek.
Ale w sumie  dopiero dochodzi szósta, więc może jeszcze pięć minut sobie pośpię? W końcu po tych koszmarach coś mi się należy, nie ? Nie wiem dlaczego od jakiś 3 miesięcy śnią mi się szaro-niebieskie oczy, jakieś światła, ogień i cienie. Noc w noc ten sam sen. To męczące.  Mimo że nie jest on jakoś specjalnie straszny to się go boję. Ma on w sobie coś... coś mrocznego. Ale sen snem a ja muszę wstać. Na trzy: 1..2..3... - otwarłam oczy. Dobra... najgorsze za mną. Wstaje... Zrzuciłam kołdrę i powoli wygramoliłam się z łóżka. Wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i oczywiście wyglądam jak potwór z Loch Ness. Moje długie, brązowe włosy to jeden wielki nieład, ogromnie wory pod oczami spowodowane nocnym czytaniem i zaspane piwne oczy. I ja się dziwię, że prawie nikt mnie nie lubi. Nie ważne. Muszę się pospieszyć bo o 6.50 mam pociąg a znając siebie znowu będę się smulać i znowu pół drogi będę musiała przebiec. Ubrałam  jasne dżinsy i czerwoną koszulę w kratę. Zrobiłam szybki makijaż - lekko pomalowałam rzęsy i nałożyłam błyszczyk. Zeszłam na dół z myślą, dzisiaj zdążę zjeść śniadanie. Patrzę na zegarek wyświetlany przez piekarnik- 6.35... czekaj 6.35. No nie znowu będę chodzić głodna. Trudno  Szybko ubrałam kurtkę, buty i wybiegłam z domu. Na szczęście dworzec nie jest tak daleko, jakieś 10 minut szybkim krokiem. Przez pierwsze 2 minuty biegłam, potem mi się zmęczyłam i szłam normalnym krokiem. Na peron doszłam równo z planowanym przyjazdem pociągu. Zazwyczaj jest on dość punktualny, więc można powiedzieć że miałam szczęście. Przeczesałam peron wzrokiem poszukując.. o tam jest.
- Ann !- zawołałam
- Mi tu jesteś, już myślałam, że po raz dziesiąty się spóźnisz- powiedziała z uśmiechem na twarzy
- Ha ha ha bardzo śmieszne. Dla twojej wiadomości spóźniłabym się drugi raz, DRUGI  a nie dziesiąty.
- Czepiasz się szczegółów. A zmieniając temat wiesz że, Mrs. Monster wraca ?
- Co?!!
- Ponoć jest od dzisiaj w szkole
- Super- mamroczę
Mrs. Monster to tak na prawdę pani Chileńska. Od 15 lat uczy w moim liceum języka niemieckiego. Jest bardzo surową nauczycielką i nie da się z nią w ogóle dogadać. U niej jest jeden termin na sprawdziany, jeden na kartkówki i prace domowe. Co tydzień każe robić referat na dwie kartki A4. Ale najgorsze jest to,że gdy się spóźnisz stajesz na środku i przez 5 minut masz się tłumaczyć dlaczego się spóźniłeś a jak nic się nie powiesz traktuje to jako odpowiedź ustną i wpisuje ocenę niedostateczną. No to z takim opóźnieniem już mam dodatkową ocenę.  
- Pociąg z Dąbrowy Górniczej do Sosnowca  przyjedzie opóźniony o 5 minut na tor 2. Przepraszamy z utrudnienia. 
No to jeszcze lepiej, dochodzi siódma a pociąg jedzie ok. 30 minut. Trzeba jeszcze doliczyć o tego 10 minut drogi z peronu do szkoły. 
- Ja na twoim miejscu zaczęłabym układać w głowie wyjaśnienia po niemiecku - dogryza mi Ann 
- Ty to się nie odzywaj bo masz na 8.45 i dodatkowo zaczynasz wf- odpowiadam 
- Wiem. Poniedziałek to mój ulubiony dzień tygodnia 
- Pff, to chyba tylko twój
- Pociąg z Dąbrowy Górniczej do Sosnowca wjeżdża na tor 2 
- No najwyższy czas - mówie 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz