Całą drogę do szkoły przebyłam biegnąc. Ann wlokła się z tyłu a Amy prawie bez wysiłku truchtała obok mnie. Gdy po 5 minutach biegu ja ledwo brałam oddech Amy była uśmiechnięta od ucha do ucha i biegła jakby własnie wystartowała.
Ona to ma krzepę- myślę. Lecz to, że tak wolno biegam nie jest tylko moją winą. To wszystko przez tą głupią astmę. Nie mogę normalnie przebiec 60 m bez duszenia się. No ale cóż trzeba to przeżyć.
W czasie biegu wpadłam na pomysł by wyciągnąć książki do niemieckiego. Dzięki temu szybciej się rozpakuje. Żeby to zrobić musiałam nieco zwolnić. Biegam na tyle wolno, że Ann zdążyła mnie prześcignąć a Amy była już zapewne w szkole. Niestety realizując ten mój "wspaniały " plan nie wzięłam pod uwagę tego,że przez chwile będę musiała biec na ślepo. I gdy kończyłam zasuwać plecak wpadłam na coś twardego. Taa pewnie słup.
- Au uważaj trochę, co? - powiedział głos
Czekaj ale od kiedy to słupy gadają? I w tedy spojrzałam na kogo wpadłam. Był to Liam, tak ten Liam. Ten najsławniejszy, najlepszy i jeszcze parę innych przymiotników zaczynających się na "naj" by się tu znalazło.
- Halo? Czy ty mnie słuchasz? Bo jeśli jeszcze nie zauważyłaś to próbowałaś mnie staranować.
- Oj, sorry Liam. Nie chciałam... Ja się śpieszyłam, mam niemiecki no sam rozumiesz..
- Niemiecki? Uu w takin razie mogę ci wybaczyć.
Mówiąc to uśmiechnął się szeroko.
- O to super. Dzięki i jeszcze raz przepraszam. A teraz muszę lecieć, pa!
- Czekaj a nie powiesz mi jak masz na imię?
I znowu ten uśmiech... Jakby myślał że jak spojrzę na te jego czarne oczka i ten promienny uśmiech to się normalnie rozpuszczę z rozkoszy. Pff
- Możesz już przestać się szczerzyć bo na mnie to nie działa. A teraz sorry ale naprawdę się spieszę.
- Ale..
Chyba go zaskoczyłam bo z uśmiechu zrodziła się zdziwiona mina.
- Coś taki zdziwiony? Pierwszy raz ktoś kazał ci się odczepić? Widzisz już wiesz jak to jest.
Po tych słowach biegiem ruszyłam przed siebie. Gdy wchodziłam do szkoły Liam stał jeszcze w tym samym miejscu i wpatrywał się w ziemię. Może trochę przesadziłam? - pomyślałam. Z małymi wyrzutami sumienia weszłam do sali. Wszyscy byli już na swoich miejscach zwarci i gotowi do pracy.
- Guten tag pani profesor, bardzo przepraszam za...
- O Mel jesteś już. Przyniosłaś kredę?
- Krede? Ja... Yy.. Co?
- Prosiłam cie abyś przyniosła kredę bo się skończyła.
- Mnie? Kiedy?
- Jakieś 5 minut temu. A zresztą to i tak już nie aktualne. Frank już przyniósł. Usiądź na miejsce.
Frank słysząc swoje imię wyprostował się i nonszalancko uśmiechnął, jakby wymyślił jakieś nowe pasjonujące niemieckie słówko. Nie mniej jednak to nie miałam iść po tą głupią kredę.
- Ale pani profesor nie mogła mnie pani o to prosić, ponieważ ja minute temu weszłam do szkoły, wiec...
- Dość. Powiedziałam usiądź na miejsce. - Warknęła nauczycielka
To wszystko się nie trzyma kupy. Przecież to nie możliwe. Jeszcze ta dziwna energia emanująca z tego stolika. Ja albo wariuje ale coś tu jest nie w porządku.
Tajemnica
czwartek, 12 maja 2016
poniedziałek, 22 lutego 2016
Rozdział 2
Wsiadłam do pociągu. Jak zawsze siadłam w 3 przedziale. Nie wiem dlaczego ale jakoś lubię tą część pociągu, zawsze jest w niej dużo miejsca. Wyciągnęłam z torby książę z niemieckiego i zajrzałam do banku słów.
- Słucham ?
- Pytałaś się jak powiedzieć ,że ci się spóźnił pociąg więc ci powiedziałam - odpowiedziała dziewczyna
- Aha, eee dzięki... A możesz powtórzyć ? Tylko wolno - odpowiedziałam z nieśmiałym uśmiechem
- Ok. Ich bin spät dran, aber mein Zug hatte Verspätung
- Czekaj... czekaj.. ok. Dzięki
- A tak w ogóle Amy jestem- uśmiechnęła się i wyciągnęła dłoń
- Mel, dla przyjaciół Mi
- Gdzie jedziesz - spytała się
- Do szkoły. Chodzę do Staszica
- Poważnie ? Ja też, nie dawno przeprowadziłam się w te okolice
- Do której chodzisz klasy ?
- III a
- Ja do II b
Z Amy rozmawiałam prawie do samej szkoły. Uważam, że jest to spoko dziewczyna. Nie chodzi cała wymalowana i nie zachowuje się jak rozpieszczona księżniczka. Jest to czarnowłosa dziewczyna a szarych oczach. Widać, że lubi kolor czarny. Cała była ubrana na czarno. Ale jest w niej coś wyjątkowego. To dziwne ale coś mnie do niej przyciąga. To chyba nie jest normalne... Z moich rozmyślań wyrwał czyjś głos.
- Mi ? Co ty tu robisz ? Przecież minute temu byłaś w przedziale 5 - z przejęciem mówiła Ann
- Co ty mówisz ? Przecież wiesz, że zawsze siadam w tej części każdego pociągu. Coś ci się pomyliło.
- Nie to niemożliwe. Tam była dziewczyna taka sama jak ty.
- Ann dobrze się czujesz? Może masz gorączkę ?
- Bardzo śmieszne. Nie, nie mam. Ale wiem co widziałam.
- Dobrze, dobrze ...
- Hej Mi trzeba już wysiadać - powiedziała Amy
- Ok - odpowiedziałam
Lecz coś było nie tak. Amy była jakaś spięta.
- Amy wszystko, ok ?
- Ta, jasne. Czemu pytasz?
- Bo bo ... a nieważne
- Chodź pospiesz się bo i tak jesteśmy spóźnione
- Dobra, już idę
Poczekałam na Ann i wyszłam z pociągu.
- Jak kurde powiedzieć, że spóźnił mi się pociąg ? - mówię po cichu
- Sorry, ich bin spät dran, aber mein Zug hatte Verspätung - usłyszałam - Słucham ?
- Pytałaś się jak powiedzieć ,że ci się spóźnił pociąg więc ci powiedziałam - odpowiedziała dziewczyna
- Aha, eee dzięki... A możesz powtórzyć ? Tylko wolno - odpowiedziałam z nieśmiałym uśmiechem
- Ok. Ich bin spät dran, aber mein Zug hatte Verspätung
- Czekaj... czekaj.. ok. Dzięki
- A tak w ogóle Amy jestem- uśmiechnęła się i wyciągnęła dłoń
- Mel, dla przyjaciół Mi
- Gdzie jedziesz - spytała się
- Do szkoły. Chodzę do Staszica
- Poważnie ? Ja też, nie dawno przeprowadziłam się w te okolice
- Do której chodzisz klasy ?
- III a
- Ja do II b
Z Amy rozmawiałam prawie do samej szkoły. Uważam, że jest to spoko dziewczyna. Nie chodzi cała wymalowana i nie zachowuje się jak rozpieszczona księżniczka. Jest to czarnowłosa dziewczyna a szarych oczach. Widać, że lubi kolor czarny. Cała była ubrana na czarno. Ale jest w niej coś wyjątkowego. To dziwne ale coś mnie do niej przyciąga. To chyba nie jest normalne... Z moich rozmyślań wyrwał czyjś głos.
- Mi ? Co ty tu robisz ? Przecież minute temu byłaś w przedziale 5 - z przejęciem mówiła Ann
- Co ty mówisz ? Przecież wiesz, że zawsze siadam w tej części każdego pociągu. Coś ci się pomyliło.
- Nie to niemożliwe. Tam była dziewczyna taka sama jak ty.
- Ann dobrze się czujesz? Może masz gorączkę ?
- Bardzo śmieszne. Nie, nie mam. Ale wiem co widziałam.
- Dobrze, dobrze ...
- Hej Mi trzeba już wysiadać - powiedziała Amy
- Ok - odpowiedziałam
Lecz coś było nie tak. Amy była jakaś spięta.
- Amy wszystko, ok ?
- Ta, jasne. Czemu pytasz?
- Bo bo ... a nieważne
- Chodź pospiesz się bo i tak jesteśmy spóźnione
- Dobra, już idę
Poczekałam na Ann i wyszłam z pociągu.
piątek, 19 lutego 2016
Rozdział 1
Me against the word !!
O nie znowu poniedziałek. Znowu muszę wstać, iść na pociąg i zdać całą masę kartkówek.
Ale w sumie dopiero dochodzi szósta, więc może jeszcze pięć minut sobie pośpię? W końcu po tych koszmarach coś mi się należy, nie ? Nie wiem dlaczego od jakiś 3 miesięcy śnią mi się szaro-niebieskie oczy, jakieś światła, ogień i cienie. Noc w noc ten sam sen. To męczące. Mimo że nie jest on jakoś specjalnie straszny to się go boję. Ma on w sobie coś... coś mrocznego. Ale sen snem a ja muszę wstać. Na trzy: 1..2..3... - otwarłam oczy. Dobra... najgorsze za mną. Wstaje... Zrzuciłam kołdrę i powoli wygramoliłam się z łóżka. Wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i oczywiście wyglądam jak potwór z Loch Ness. Moje długie, brązowe włosy to jeden wielki nieład, ogromnie wory pod oczami spowodowane nocnym czytaniem i zaspane piwne oczy. I ja się dziwię, że prawie nikt mnie nie lubi. Nie ważne. Muszę się pospieszyć bo o 6.50 mam pociąg a znając siebie znowu będę się smulać i znowu pół drogi będę musiała przebiec. Ubrałam jasne dżinsy i czerwoną koszulę w kratę. Zrobiłam szybki makijaż - lekko pomalowałam rzęsy i nałożyłam błyszczyk. Zeszłam na dół z myślą, dzisiaj zdążę zjeść śniadanie. Patrzę na zegarek wyświetlany przez piekarnik- 6.35... czekaj 6.35. No nie znowu będę chodzić głodna. Trudno Szybko ubrałam kurtkę, buty i wybiegłam z domu. Na szczęście dworzec nie jest tak daleko, jakieś 10 minut szybkim krokiem. Przez pierwsze 2 minuty biegłam, potem mi się zmęczyłam i szłam normalnym krokiem. Na peron doszłam równo z planowanym przyjazdem pociągu. Zazwyczaj jest on dość punktualny, więc można powiedzieć że miałam szczęście. Przeczesałam peron wzrokiem poszukując.. o tam jest.
- Ann !- zawołałam
- Mi tu jesteś, już myślałam, że po raz dziesiąty się spóźnisz- powiedziała z uśmiechem na twarzy
- Ha ha ha bardzo śmieszne. Dla twojej wiadomości spóźniłabym się drugi raz, DRUGI a nie dziesiąty.
- Czepiasz się szczegółów. A zmieniając temat wiesz że, Mrs. Monster wraca ?
- Co?!!
- Ponoć jest od dzisiaj w szkole
- Super- mamroczę
Mrs. Monster to tak na prawdę pani Chileńska. Od 15 lat uczy w moim liceum języka niemieckiego. Jest bardzo surową nauczycielką i nie da się z nią w ogóle dogadać. U niej jest jeden termin na sprawdziany, jeden na kartkówki i prace domowe. Co tydzień każe robić referat na dwie kartki A4. Ale najgorsze jest to,że gdy się spóźnisz stajesz na środku i przez 5 minut masz się tłumaczyć dlaczego się spóźniłeś a jak nic się nie powiesz traktuje to jako odpowiedź ustną i wpisuje ocenę niedostateczną. No to z takim opóźnieniem już mam dodatkową ocenę.
- Pociąg z Dąbrowy Górniczej do Sosnowca przyjedzie opóźniony o 5 minut na tor 2. Przepraszamy z utrudnienia.
No to jeszcze lepiej, dochodzi siódma a pociąg jedzie ok. 30 minut. Trzeba jeszcze doliczyć o tego 10 minut drogi z peronu do szkoły.
- Ja na twoim miejscu zaczęłabym układać w głowie wyjaśnienia po niemiecku - dogryza mi Ann
- Ty to się nie odzywaj bo masz na 8.45 i dodatkowo zaczynasz wf- odpowiadam
- Wiem. Poniedziałek to mój ulubiony dzień tygodnia
- Pff, to chyba tylko twój
- Pociąg z Dąbrowy Górniczej do Sosnowca wjeżdża na tor 2
- No najwyższy czas - mówie
O nie znowu poniedziałek. Znowu muszę wstać, iść na pociąg i zdać całą masę kartkówek.
Ale w sumie dopiero dochodzi szósta, więc może jeszcze pięć minut sobie pośpię? W końcu po tych koszmarach coś mi się należy, nie ? Nie wiem dlaczego od jakiś 3 miesięcy śnią mi się szaro-niebieskie oczy, jakieś światła, ogień i cienie. Noc w noc ten sam sen. To męczące. Mimo że nie jest on jakoś specjalnie straszny to się go boję. Ma on w sobie coś... coś mrocznego. Ale sen snem a ja muszę wstać. Na trzy: 1..2..3... - otwarłam oczy. Dobra... najgorsze za mną. Wstaje... Zrzuciłam kołdrę i powoli wygramoliłam się z łóżka. Wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i oczywiście wyglądam jak potwór z Loch Ness. Moje długie, brązowe włosy to jeden wielki nieład, ogromnie wory pod oczami spowodowane nocnym czytaniem i zaspane piwne oczy. I ja się dziwię, że prawie nikt mnie nie lubi. Nie ważne. Muszę się pospieszyć bo o 6.50 mam pociąg a znając siebie znowu będę się smulać i znowu pół drogi będę musiała przebiec. Ubrałam jasne dżinsy i czerwoną koszulę w kratę. Zrobiłam szybki makijaż - lekko pomalowałam rzęsy i nałożyłam błyszczyk. Zeszłam na dół z myślą, dzisiaj zdążę zjeść śniadanie. Patrzę na zegarek wyświetlany przez piekarnik- 6.35... czekaj 6.35. No nie znowu będę chodzić głodna. Trudno Szybko ubrałam kurtkę, buty i wybiegłam z domu. Na szczęście dworzec nie jest tak daleko, jakieś 10 minut szybkim krokiem. Przez pierwsze 2 minuty biegłam, potem mi się zmęczyłam i szłam normalnym krokiem. Na peron doszłam równo z planowanym przyjazdem pociągu. Zazwyczaj jest on dość punktualny, więc można powiedzieć że miałam szczęście. Przeczesałam peron wzrokiem poszukując.. o tam jest.
- Ann !- zawołałam
- Mi tu jesteś, już myślałam, że po raz dziesiąty się spóźnisz- powiedziała z uśmiechem na twarzy
- Ha ha ha bardzo śmieszne. Dla twojej wiadomości spóźniłabym się drugi raz, DRUGI a nie dziesiąty.
- Czepiasz się szczegółów. A zmieniając temat wiesz że, Mrs. Monster wraca ?
- Co?!!
- Ponoć jest od dzisiaj w szkole
- Super- mamroczę
Mrs. Monster to tak na prawdę pani Chileńska. Od 15 lat uczy w moim liceum języka niemieckiego. Jest bardzo surową nauczycielką i nie da się z nią w ogóle dogadać. U niej jest jeden termin na sprawdziany, jeden na kartkówki i prace domowe. Co tydzień każe robić referat na dwie kartki A4. Ale najgorsze jest to,że gdy się spóźnisz stajesz na środku i przez 5 minut masz się tłumaczyć dlaczego się spóźniłeś a jak nic się nie powiesz traktuje to jako odpowiedź ustną i wpisuje ocenę niedostateczną. No to z takim opóźnieniem już mam dodatkową ocenę.
- Pociąg z Dąbrowy Górniczej do Sosnowca przyjedzie opóźniony o 5 minut na tor 2. Przepraszamy z utrudnienia.
No to jeszcze lepiej, dochodzi siódma a pociąg jedzie ok. 30 minut. Trzeba jeszcze doliczyć o tego 10 minut drogi z peronu do szkoły.
- Ja na twoim miejscu zaczęłabym układać w głowie wyjaśnienia po niemiecku - dogryza mi Ann
- Ty to się nie odzywaj bo masz na 8.45 i dodatkowo zaczynasz wf- odpowiadam
- Wiem. Poniedziałek to mój ulubiony dzień tygodnia
- Pff, to chyba tylko twój
- Pociąg z Dąbrowy Górniczej do Sosnowca wjeżdża na tor 2
- No najwyższy czas - mówie
Prolog
Ogień - woda, dzień - noc, biel - czerń, dobro - zło, cień i światło. Wiele jest przeciwieństw, wiele różnic ale te kontrasty łączy jedna rzecz - równowaga. A co się stanie gdy któraś ze stron postanowi się wychylić ? Cóż jest tylko jedna odpowiedź- katastrofa i kataklizm. Wiele lat temu światło zachciało więcej, chcieli władać i rządzić. Ich pycha i pewność siebie doprowadziły ich do zagłady. Siły nie mogą tolerować takich wychyleń, dlatego postanowiono zlikwidować gatunek światła. Z paru miliardów zostało siedmiu - jedyni którzy zdołali się ukryć i przeżyć. Ale ta decyzja miała wiele innych konsekwencji. Bez lśniących cienie stali się puści i szarzy. Dane im było już zawsze widzieć świat w szarych kolorach. A jedyne co może ich ocalić to moc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)